Próbowałem rodzicielskiego permisywnego przez tydzień i to się stało

Zawartość:

Ostatnio słyszę wiele o stylu rodzicielstwa o nazwie "Permissive Parenting", a po jego przeszukaniu nauczyłem się, że według badaczy styl jest definiowany głównie przez dwie kluczowe cechy. Pierwszą wymienioną cechą jest to, że rodzice, którzy mają pozwolenie, są ogólnie bardzo opiekuńczy i ciepli. Cóż, to dobrze, prawda? Jestem miłym dovey'em, więc karmienie i ciepło zabrzmiało w mojej uliczce. Ale druga cecha była mniej atrakcyjna: pozwalający rodzicom niechętnie nakładał ograniczenia na swoje dzieci. To brzmiało bardzo źle i tak obco, do tego, co wiedziałem. Zostałem wychowany przez to, co dzisiejsi badacze mogliby uważać za "autorytatywny z kawałkiem autorytarnych" rodziców. Moje rodzeństwo i ja otrzymaliśmy wiele miłości, wsparcia i okazji od naszych rodziców, ale wiedzieliśmy również, że lepiej nam się dobrze nadaje dla naszej rodziny, i lepiej nie nieposłusznie lub nie szanować, a przede wszystkim zawstydzać naszych rodziców. Znaliśmy zasady i trzymaliśmy je. O mój Boże, zatrzymaliśmy ich. To samo dotyczy mojego brytyjskiego męża - wychował się w podobny sposób.

Mój mąż i ja nie jesteśmy tak zdyscyplinowani w naszym wychowaniu, jak nasi rodzice. Domagamy się odpowiedzialnych zachowań od naszych dzieci, ale dajemy więcej niż to robili nasi rodzice i dużo częściej wymykają się. Ale nawet jeśli jesteśmy nieco bardziej wyrozumiali, niż chcielibyśmy być, wciąż narzucamy wiele granic, ustalamy wiele ograniczeń i mówimy "nie" i rzeczy w stylu "nad moim trupem" i "sprawdzam siebie". zanim się zepsujesz "bardzo dużo. Oboje jesteśmy przytulni, ciepli i kochający ludzie, więc mamy wiele uścisków i smooches i słów zachęty wirujących wokół naszego domu, ale chcemy też wychowywać dzieci, które czują się komfortowo popełniając błędy od czasu do czasu. Wierzymy, że pozwalamy naszym dzieciom podejmować decyzje same dla siebie, ale pozwolić im podejmować decyzje całkowicie niekierowane bez żadnego ograniczenia? Aby dać naszym dzieciom tytuł "rozmówcy"? Um. Nie. Dlaczego więc ludzie wypowiadają korzyści z permisywnego rodzicielstwa? Czy czegoś mi brakowało? Szczerze mówiąc, chciałem się dowiedzieć.

Eksperyment

Tak jak wspomniałem, dorastałem przy surowych zasadach i twardych granicach, wręcz przeciwnie do tego, co nakazuje rodzicielstwo permisywne. Wiele spodziewano się od mojego rodzeństwa i ode mnie, i byliśmy bardzo nagradzani za nasze pozytywne działania miłością i zachętą. Chociaż ogólnie byłem szczęśliwy w moim życiu jako wysoki osiągający sukces i bardzo przestrzegający reguł dziecka, zawsze zastanawiałem się, jak to jest nie mieć żadnych granic, mieć taką samą swobodę jak dorośli i żyć bez ściany przede mną przede mną.

Oczywiście, teraz, kiedy jestem rodzicem, wiem dokładnie, jak będzie wyglądać gra "bez granic" i nie wydaje się ładna. Mimo to wciąż byłem ciekawy. Postanowiłem więc przeprowadzić mały eksperyment i spróbować przymusowego rodzicielstwa, nie nakładając na moje dzieci żadnych limitów ani wymagań na tydzień.

Oto, jak to się skończyło i czego nauczyłem się z tego procesu.

Permissionive Parenting nie jest dla maniaków kontroli

Pierwszego dnia prawie nie mogłem odejść od mojej potrzeby kontrolowania. Moja córka chciała wyciągnąć z szuflady rolkę folii bąbelkowej. Więc zacząłem od zwykłej, "Stella! Odłóż to, nie chcę żebyś to zmarnował!" (Musiałem go użyć do wysłania paczki), ale potem przypomniałem sobie eksperyment. Zrelaksuj się, to tylko folia bąbelkowa, powiedziałem sobie. "OK, " powiedziałem, "idź, kochanie, rób to, co chcesz." Do tego czasu już odłożyła opaskę, zamknęła szufladę i była już gotowa do następnej czynności. Czułem się tak, jakbym opuścił moje okno, aby pozwolić Stelli działać bez moich narzuconych przez dorosłych granic. Ale wydawało się, że tak dobrze przechodzi do czegoś innego. To dziwne, pomyślałem. Potem zrobiłem się dziwny. "CZEKAJ! Nie, hej Stella, idź pobawić się folią bąbelkową". Byłem zdesperowany, aby mogła czuć się tak, jak mogła, co chciała. Była już tak nad tym, że nawet nie wiedziała, o co mi chodzi.

"Co, mamo?"

Powtórzyłem:

Śmiało i baw się folią bąbelkową.

Stella patrzyła na mnie z lekkim, na wpół przestraszonym wyrazem twarzy. Na pewno myślała, że ​​to próba lub sztuczka, i czekała na następną wskazówkę. Kiedy już prawie zażądałem, aby bawiła się folią bąbelkową, rzuciła się jak błyskawica z powrotem do szuflady, próbując wyciągnąć folię bąbelkową, zanim nie byłem już opanowany przez jakąś dziwną, łamiącą zasady, dziwaczną obsesję na punkcie dziwaka bąbelkowego. Wtedy mnie uderzyło: Czy po prostu wymagałem, aby grała z bąbelkową okładką? Tak. Tak, zrobiłem to i nie było to zbyt liberalne rodzicielstwo. Musiałem sobie przypomnieć, że ten eksperyment polegał na umożliwieniu moim dzieciom ustanowienia własnych granic, a pierwszym krokiem było odebranie kontroli.

Otrząsnąłem się i zachęciłem do bezkształtnej, bezgranicznej gry z bąbelkami. To była zabawa. Zrobiliśmy ze Stellą spódnicę na 24 sposoby z tym jednym długim kawałkiem folii bąbelkowej, a potem wrzuciliśmy te małe bąbelki do zawartości naszych serc. To nie jest takie złe, pomyślałem. I przez kilka minut zastanawiałem się, czy to byłby jeden z tych eksperymentów, który sprawia, że ​​widzę błędy moich obecnych sposobów, a to pomaga mi zrelaksować się jako rodzic trochę więcej.

Maluchy dostosowują się natychmiast

A potem, pośród całej euforii bańki, Stella poprosiła mnie o "małą ucztę". Moje dziecko jest mądre. Widziała otwór i zamierzała go wziąć. Pozwoliłam jej bawić się folią bąbelkową - więc co jeszcze mogła dostać?

Była prawie pora lunchu, a teraz jest biedną osobą. "Mały upominek" w Stella-speak oznacza cukierek, czekoladę lub ciasteczka. Spojrzałem na nią, ubrana w spódnicę z folii bąbelkowej i pełen nadziei uśmiech. Och, dlaczego, do cholery, nie. Nalałem jej małą misę M & M. Stella wyraźnie zauważyła różnicę w moich działaniach i reakcjach, i byłam podekscytowana faktem, że naprawdę mogę uosabiać permisywną część tego eksperymentu. Najbardziej zaskoczyło mnie to, że Stella nie czekała na wyjaśnienia. Posunęła się naprzód, prosząc o "smakołyki" i podnosząc swój nos na "nie traktuje", ponieważ ta dziwna, opętana wersja jej nie wymagała jedzenia jej warzyw ani owoców, a opętana mamusia na pewno nie była wkurzona, gdy odmówiła je jeść. Uwielbiała to, a także daleko, tak jak ja.

Za każdym razem, gdy zgadzałem się na coś, z czym normalnie nie zgadzam się ani nie okazywałem oznak dyscypliny, gdy złapałem ją na robieniu czegoś, co zwykle mnie denerwuje, Stella wyglądała na 30% oszołomioną i podekscytowaną w 100 procentach, gotową do zdobycia jakiegokolwiek autorytetu. Zostałam do wzięcia.

Mnie? Nie tak bardzo

Dwa dni noszenia baniek mydlanych i jedzenia M & M szybko przerodziły się w nieograniczone możliwości dla 3-letniego dziecka, a ja wyczułem okazję, by rządzić najwyższymi, jak lew w Serengeti, a ja byłem gnuśnym pająkiem o czworonożnych nogach. Wiesz, ten, który wprawił się w zakłopotanie i jakimś sposobem oddzielił się od paniki i galopował bez celu, przerażony jak diabli.

Do tej pory ten eksperyment, w połączeniu z pewnością siebie i postawą Stelli, pozostawił mnie szeroko otwartą na przysłowiową śmierć. I szybko rzuciła się na mnie. Pozwoliłem mojemu 3-latce robić to, co chciała (z wyjątkiem wszystkiego, co byłoby fizycznie szkodliwe) i znalazłem się przygwożdżony i bezradny z moimi samozwańczymi więzami bez granic rodzicielstwo.

Zaczynałem zdawać sobie sprawę, jak szybko permisywne rodzicielstwo stało się moim zgubą. Idąc z prądem, Stella kontrolowała przepływ i czułem się całkowicie bezradny.

Mój Syn naprawdę ją zmarnował

W innym rogu mój 13-letni syn radośnie przekraczał granice, ale nie całkowicie ich porzucił. Ma przewagę - prawie dziesięć lat w swojej młodszej siostrze - więc jest całkiem świadomy, co to znaczy przestrzegać zasad naszego domu i rodziny w tym momencie.

Pierwszego dnia eksperymentu zgodziłem się, aby Evan dostarczył nie tylko kanister o dziwnych smakach Pringlesa, ale niech je je w swoim łóżku. Obrzydliwy. Ale co ważniejsze, pozwoliłem Evan oglądać sztukę Patriot's Broncos, a ponieważ mieszkamy w Hong Kongu, czas gry upłynął o czwartej nad ranem w szkolny poranek. Przygryzłem język i skrzywiłem się na myśl o tym, że stara się skupić w szkole, tak tego dnia pozbawiony snu, ale odpowiedziałem, że tak. I podobnie jak moja córka, mój syn chciał rozciągnąć granice dokładnie tego, co powiedziałbym "tak".

Evan przespał się przed godziną 10:30 przed meczem, obudził się o 4, obserwował mecz, przygotował się i wyszedł do szkoły na czas. Może eksperyment ten pokaże mi, że jest jeszcze bardziej dojrzały i niezależny, niż nam się wydawało, a może pozwolić mu na nieco więcej własności lub na to, co jest w stanie, może być naprawdę dobrą rzeczą. A może po prostu wiedział, że aby zachować te szalone, skrajne przywileje, lepiej pokazać dobre zachowanie.

Cokolwiek to było, zadziałało.

Dzieci potrzebują limitów

Przez pierwsze trzy lub cztery dni Evan dość dobrze radził sobie z naszym bezprawnym domem, starając się zachować dla siebie jakąś strukturę. Pewnie, było sporadyczne odejście od jego normalnego zasiłku do oglądania i zasada "nie siedzieć na kanapie". Ale to był pora snu, w którym wziął wszystkie swobody. Piątej nocy, po snu, przez co najmniej tydzień byłem spychany przyrostowo, obudziłem się i poszedłem do łazienki i zauważyłem, że Evan jeszcze nie śpi na swoim komputerze o 3 nad ranem!

Nie mogłem się powstrzymać: pchnąłem te drzwi i zażądałem, żeby zamknął komputer i zasnął. Z ulgą zobaczył starego mnie. Szczerze mówiąc, dobrze było powiedzieć mojemu synowi, co ma robić, zwłaszcza gdy było to w jego najlepszym interesie. Pójście do łóżka o 3 nad ranem jako 13-latek naprawdę to pcha. Uświadomiłem sobie, że nie mam nic przeciwko temu, by co jakiś czas robił drobne kieszonkowe rzeczy, ale pozostawanie tak późno w szkolnej nocy po prostu nie miało sensu. Byłby zmęczony, zepsuty, prawdopodobnie zasnąłby na zajęciach i odwróciłby całą naszą rutynę do góry nogami. Bardziej niż cokolwiek innego, był fakt, że wszechwładny, gdy jesteś nastolatkiem, nie jest zdrowy, umysłowo ani fizycznie. Więc natychmiast to zrobię.

Czy dozwolona praca dla rodziców działała dla nas?

W porządku na dzień, a nawet na kilka dni, ale ogólnie rzecz biorąc, pozwolenie rodziców, z mojego doświadczenia, jest szybką ścieżką dla wszystkich, którzy tracą swoje kulki. Wszystko zaczęło się dobrze, a nawet przyjemnie było zobaczyć zaskakujące, podekscytowane spojrzenia na twarzach moich dzieci, ale kiedy przeszłam przez chwilowe wakacje z reguł, wszystko stało się chaotyczne i przygnębiające - nie tylko dla mnie, dla wszystkich zaangażowanych .

Pod koniec nie lubiłem czuć się jak popychacz i tak czułem, jak moje dzieci mnie widziały. Chciałem być postrzegany i odczułem jako postać autorytetu, opiekuna, rodzica! Czułem się leniwy i martwiłem się przez cały czas, że będę musiał spędzić odwrócenie szkód w tygodniu, w którym rodzi się permisywne rodzicielstwo - wszystkie problemy behawioralne i złe nawyki, które szybko formowały się i zyskiwały władzę.

Ponadto, pozwalając moim dzieciom robić, co chcieli, z niewielką lub żadną konsekwencją, zatarły się relacje rodzic-dziecko i postawili nas bardziej na równi ze sobą. Moje dzieci zaczęły czuć się tak, jakby miały domyślne pozwolenie na zrobienie tego, co mogłem zrobić. Pewnego wieczoru złapałem moją córkę na komputerze bez pozwolenia. Musiałem nawet stłumić furię pewnego ranka, kiedy nie pozwoliłem mojej córce nosić makijażu, tak jak ja. A mój syn zaczynał testować granice z filmami i muzyką. W naszej cotygodniowej wieczorze filmowym każdy film, który zaproponował nam, został oceniony jako R, coś, o czym wiedział, nie było dla niego opcją.

Zauważyłem jednak, że moje relacje z moimi dziećmi nawet trochę się zmieniły. Nadal uważali mnie za zabawnego, kochającego i zachęcającego, ale zdaniem dr Laury Markham dzieci, szczególnie bardzo małe dzieci, chcą, aby ktoś prowadził ich przez podejmowanie decyzji i emocje. Już drugiego dnia Stella zaczęłaby krzyczeć, a nawet płakać, robiąc coś, co normalnie uważałaby za zabawę i wymagającą, by poszła spać albo potrzebowała pomocy bandażowej. Mimo, że zwracałem jej całą uwagę, o którą prosiła jako towarzysz zabaw, przedstawiła scenariusze, w których zmuszony byłbym wrócić do autorytatywnej roli opiekuna, kładąc ją do łóżka lub zajmując się jej "kontuzją". " Nie mogłem przestać myśleć, że płacze z frustracji. Chciałem zakończyć moje pełne zaangażowanie w pozwolenie na rodzicielstwo, gdy zdałem sobie sprawę, że Stella ma problemy.

Każdy z nich, a może i ci, którzy wybiorą tę metodę rodzicielstwa, mają więcej szczęścia, jeśli chodzi o wyniki i więcej pozytywnych doświadczeń z niej wynikających. Kiedy po raz pierwszy rozpocząłem eksperyment, starałem się uzasadnić, że właśnie pozwalałem moim dzieciom na bycie dziećmi! Ale nie zdawałem sobie sprawy, że moje dzieci nie są jeszcze gotowe do samoregulacji, ponieważ są tylko dziećmi . Poza tym mają zdolność podejmowania decyzji przez dziecko. Dodatkowo, czasami są po prostu małymi dupkami. I zdałem sobie sprawę, że po prostu nie chcę dać moim dzieciom mocy do działania i działać tak jak oni chcą z tak ograniczonymi konsekwencjami. Jako ktoś, kto zawsze był sceptyczny wobec permisywnego rodzicielstwa, mogę teraz powiedzieć, że zrobiłem to, i stało się jasne, że wszyscy robimy lepiej z granicami.

Poprzedni Artykuł Następny Artykuł

Zalecenia Dla Moms.‼